środa, 3 lutego 2016

Samotnosc,Milosc..

Jak to jest ze dla Milosci mozna wszystko zrobic ? Mimo ze ten ktos nas rani dalej go kochamy i chcemy dla niego jak najlepiej.. Szczerze ? codziennie mam ta mysl jak to jest mozliwe. W te wakacje przekonalam sie coto znaczy byc traktowanym jak ostatni smiec i czuc sie tak samotnie ze najchetniej by sie chcialo odejsc z tego swiata. Z moim Chlopakiem jestesmy od 2 lat razem. Mielismy duzo wzlotow i upadkow ale zawsze wszystko bylo okay miedzy nami az do tych wakacji... Jedziesz do miasta rodzinnego cieszysz sie ze spotkasz rodzine oraz starych przyjaciol i ze wkoncu mozecie razem spedzic czas .. a tu nagle dostajesz wiadomosc od twojego Chlopaka ze cie nienawidzi ze chcial by zebys umarla i cierpiala ze jestes najgorsza Dzi*** jaka poznal.. a powod tego byl ten ze spotkalam sie z moim najlepszym przyjacielem ktorego znam 11 lat i pogadalismy troche.. Nierozumialam z kad nagle tyle nienawisci  dlaczego on jest o takie cos zly.. przeciez obydwoje mamy swoich przyjaciol, on tez ma przyjaciolki i zawsze wszystko akceptowalam. Zawsze akceptowalam to ze podrywal dziewczyny ze Ignorowal mnie po 2 dni tylko dlatego ze bylam zazdrosna o Dziewczyne ktora wiadomo jest o wiele ladniejsza odemnie i slyszalam pelno rzeczy o nich ze prawdopodobnie cos ze soba mieli.. ale wiecie co ? nie wiezylam w to nie wiezylam ze moj Chlopak mogl by mi zrobic cos takiego.. A teraz wracajac do mojej Histori oczywiscie nie wiedzialam co sie dzieje chcialam to z nim wyjasnic a on nie odbieral.. wyzywal mnie dalej od najgorszych wiec zalamalam sie i plakalam dzien na dzien. Probowalam codziennie sie do niego dodzwonic zeby mi to wyjasnil a jak juz odebral to byl wtedy z kolegami na jakis imprezach i stwierdzil ze mnie to nie powinno interesowas gdzie on jest i co robi.. Cale wakacje mialam zepsute.. niestety cala moja rodzina i przyjaciele na tym ucierpieli bo nie chcialam wychodzic wogole z domu..Najbardziej moja mama.. Niestety plakala razem ze mna bo niemogla zniesc tego ze tak cierpie.. nawet moja kuzynka zabierala mnie do swojego chlopaka ktory jest Psychologiem zebym mogla sobie jakos z tym poradzic..ale tak czy siak nie mialam checi do zycia.. Chcialam zasnac i sie juz nigdy nie obudzic. moze duzo z was mysli ze przesadzam ze powinnam takiego odrazu olac i nie plakac.. Ale ta milosc do niego byla tak silna ze nawet nie widzialam i nie slyszalam tych slow jakie on do mnie mowil tylko chcialam sie jak najszybciej z nim pogodzic.. Mialam gdzies jak mnie nazywa i jak mnie traktuje chcialam miec znowu to uczucie.. uczucie ze dalej go mam.. czulam sie taka samotna ze nie moglam tego juz zniesc.. Minal Tydzien czas wracac do domu.. Cieszylam sie bo jechalam z ta myslal ze moze sie z nim pogodze i go przeprosze chodz nie wiedzialam za co... Naprawde nie bylo dnia gdzie nie plakalam niestety tak to przezylam ze musialam lykac rozne proszki.. Gdy dojechalam na miejsce odrazu napisalam do niego zeby przyjechal poniewaz zanim sie to wszystko stalo kupilam mu 1 dnia ciuchy i chcialam mimo wszystko mu je dac.. Przyjechal i traktowal mnie jeszcze gozej .. ja przy nim plakalam i prosilam o wybaczenie ze nie moge bez niego zyc a on mnie tylko wysmial w twarz i powiedzial ze zasluzylam na to cierpienie.. Nagle sie poddalam wstalam i mu mowie "Okay noto idz juz" on wstal i zaczal mnie calowac .. mozna powiedziec ze mnie w jakis sposob wykorzystal a ja bylam glupia zakochana i mu uleglam.. Po wszystkim powiedzial mi ze sie sie zastanowi co bedzie dalej z nami .. a ja sie oczywiscie ucieszylam.. Pisalismy jak zwykle znowu ze soba ale po 2 dniach stwierdzil ze jednak nic znowu miedzy nami nie bedzie.. Pamietam ze w tym momencie wkoncu czulam do niego nienawisc i zrozumialam ze to najgorszy Du** jakiego poznalam.. Wiec juz mu na to nic nie odpisalam i zaczelam powoli zyc swoim zyciem oczywiscie to bylo dla mnie trudne ale spedzalam duzo czasu z przyjaciolka zaczelam troche cwiczyc oraz zmienilam Diete.. Nauczylam sie zyc z tym uczuciem samotnosci ktorego tak nienawidze.. Oczywiscie nie bylo dnia w ktorym o nim nie myslalam. Ale minal kolejny Tydzien i odezwal sie do mnie i poprosil o spotkanie oczywiscie bylam w szoku ale sie zgodzilam. moze bylam naiwna bo powinnam go kopnac i olac ale mimo wszystko nie moglam .. za pare dni sie spotkalismy i zaczal mnie przepraszac ze nie wie co w niego wstapilo dlaczego mnie tak potraktowal ze nie moze bezemnie zyc i ze mu strasznie cieszko oczywiscie odrazu mu wybaczylam.. W sumie to nie bylo dla niego takie latwe zrozumiec jego blad przeprosil mnie ale w uwazal ze nie zrobil nic zlego.. i to trwalo gdzies z 2 miesiace az mi powiedzial szczerze w oczy "Przepraszam za to co ci zrobilem" W tej chwili zmienil sie i jest dla mnie dobrym Chlopakiem.. wiadomo do dzis sie klocimy ale to nie sa takie zle klotnie... Nigdy nie zapomne tego co on mi zrobil ale z 2 strony nie moge bez niego zyc.. ja uwazam ze to jest strasznie glupie z mojej strony.. Ale dzieki temu doswiadczeniu stalam sie twardsza i wiem ze gdyby znowu byla taka sytulacja to ze nigdy bym juz tak nie zareagowala i mimo ze bylo by mi cieszko olala bym go.. Tak samo nauczylam sie sobie lepiej radzic z samotnoscia ktorej tak nienawidze.. Nigdy tego nie zrozumiem czy ta milosc do niego mnie wtedy tak zniszczyla czy poprostu moja glupota i naiwnosc ? czy moze strach byc sama ?Mimo wszystko cos z tej Histori sie nauczylam i wyciaglam wnioski i wiem ze nigdy bym juz tego samego nie zrobila i ze stalam sie silniejsza Psychicznie.. Moze to glupie ze dalej jestesmy razem ale ja jestem taka osoba co daje 1000 szans a jesli on jest w tej chwili dla mnie dobry to nie mam powodow mu tego wypominac i z nim zrywac.. Dlatego zawsze warto jest sie postarac  az tak nie angazowac w zwiazki i sprubowac wyczuc czlowieka jakim jest i czy to na 100% ten ktory bedzie mnie dobrze traktowal. Wiadomo nikt tego nie przewidzi ale jak od poczatku nie jestesmy pewni do jakies osoby i czujemy ze jest cos nie tak ze nas ta osoba zaczyna zle traktowac to lepiej odrazu ja zostawic niz zeby potem bylo zapuzno i bylo nam cieszko sie z nia rozstac.

Mam nadzieje ze nie zanudzilam was moja Historia i Pamietajcie ze mimo wszystko co sie w waszym zyciu dzieje to zawsze mozecie to zmienic na lepsze lub pogadac z bliska wam osoba i odrazu zobaczycie ze warto jest zyc i miec jakies cele w zyciu.

Pozdrawiam was kochani :*


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz